Uważam, że jednym z najlepszych miejsc, które mogą służyć do obserwacji zmian, jakie zachodzą w naszym kraju, jest okno pociągu. Pociągami jeżdżę od dziecka. Wychowałem się w niewielkiej miejscowości, jednak jeszcze zanim przeprowadziłem się do Trójmiasta regularnie jeździłem po nim Szybką Koleją Miejską, ponieważ mniej więcej co miesiąc musiałem odwiedzać ortodontę. Na początku lat dziewięćdziesiątych w Trójmieście witała mnie niezbyt przyjemna architektura ogromnych, szarych bloków. Miasto robiło na mnie wrażenie, ale bynajmniej nie wydawało się przyjazne do życia. Później, gdy nieruchomości zaczęły stopniowo stawać się własnością prywatną, można było obserwować, jak zmieniają się fasady budynków – jak maluje się je w najróżniejsze wzory, jak powstają pierwsze murale. Można było gołym oknem zaobserwować, że zaczynamy żyć w kolorowym kraju, który powoli otrząsa się ze smutku i szarości epoki komunizmu. Nie wszyscy ludzie odnaleźli się w nowej rzeczywistości, jednak mimo wszystko uważam, że po roku 1989 nastąpiła zmiana na lepsze.